wtorek, 29 stycznia 2013

KPOP : Nowa piosenka od DMTN "Safety Zone"

Ok, ok, ok.
Jestem taka szczęśliwa.
Dzisiejszy dzień muszę uznać za bardzo udany, zaliczyłam dwa przedmioty na studiach i mam je z głowy. :)

Ale też wyszła nowa piosenka od DMNT, przedtem znanych jako Dalmatian.
Dalmatian to taka grupa koreańska którą cenię przede wszystkim za muzykę, mogą ludzie mówić, ale dla mnie to naprawdę muzyka na wyższym poziomie. Po prostu uwielbiam ich za wszystko. Ich pierwszy mini album posiadam i słucham namiętnie. Żałuje, że Dayday odszedł z zespołu, jakakolwiek była tego przyczyna, ponieważ jego głos był naprawdę dobry. Jako raper dużo dawał temu zespołowi i zawsze będzie mi jego brakować.
Do tego Dari - mój ulubieniec po pierwszym mini albumie poszedł do wojska na 2 lata :(
Co też skutkuje tym, że brak mi jego głosu w piosenkach - a ma bardzo specyficzny. Z pewnością w pewnym momencie dam tu coś więcej ich, jak dojdę w liście moich ulubieńców do nich.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Seriale - co oglądam i co polecam? Część 1. Zagubieni - Lost

Ostatnio to moja mała obsesja.
Seriale lubię, kocham, oglądam prawie codziennie. Zajmują mi czas. Oglądam przy jedzeniu, przy malowaniu paznokci - zwłaszcza lubię to robić wtedy. ;)

Seria postów na blogu: ulubione piosenki z KPOPu.

Hej :)

Jakoś tak myślałam o tym już od dłuższego czasu (o czym ja nie myślę długo? LOL) i zdecydowałam się, że zrobię parę serii blogów, czyli takich tych samych postów - z tym samym tytułem, ale innym wnętrzem.
Pierwszą która u mnie się pojawi będą piosenki - ulubieńcy - z KPOPu (dla tych co nie są uświadomieni, KPOP to koreański pop który uwielbiam). Moich ulubionych piosenek mam mnóstwo, więc na pewno trochę to potrwa zanim je wszystkie Wam przedstawię.
Kto wie, może niektórzy z Was którzy po raz pierwszy się z tym zetknął zostaną wciągnięci? Bardzo bym chciała. Mi dużo KPOP dał. :)

Postanowiłam, że ustawię je chronologicznie, od zespołów które mi się spodobały.
Czy na sam początek pójdą piosenki zespołu DBSK (TVXQ), który obecnie nie jest w tym samym składzie co na początku jak zaczęłam jego słuchać (a było to jakoś w 2007 roku, czy coś). Obecnie mamy JYJ i DBSK. :)

Pierwszą piosenkę którą Wam przedstawię jest też moją pierwszą piosenką, która przedstawiła mi kompletnie inny świat. Kompletnie inny.


Inny świat, co nie?
Te stroje. Ale i tak pokochałam od początku. :)
Mega pozytywna piosenka.

A ten mały blondynek śpiewający to mój pierwszy ulubieniec z KPOPu, Jaejoong, nie dawno wstawiłam na blog jego solo piosenkę. Tyle się zmieniło od tego czasu. :)

piątek, 25 stycznia 2013

Schudnąć - łatwo czy trudno?


Wiele ludzi uskarża się na to, że nie mogą schudnąć, że nie mają samozaparcia. To jak to właściwie jest? Chce się schudnąć ale nie może się żyć bez słodyczy? To czy taka osoba tak mówiąca chce naprawdę schudnąć?
Ja też tak myślałam, kiedyś nie wyobrażałam sobie diety żadnej, żeby pomyśleć, że można nie jeść słodyczy! Obiad bez ryżu, co to to nie! Nie chodzenie do fast foodów, jak można tak żyć? Że ja mogę schudnąć, nie to nie możliwe!

Tak myślałam, ale 2 lata temu, na wiosnę, a raczej lato 2011 przeszłam na dietę dr Dąbrowskiej, na 2 tygodnie. Mało, 2 tygodnie to co tam. Same owoce i warzywa. Od tego czasu moje życie się zmieniło. Jak można wytrzymać na samych owocach i warzywach? Szczerze, nie wiem jak to zrobić w zimę, ale w lato to bardzo łatwo. Jest ciepło, organizm nie potrzebuje tylu kalorii do ogrzania się. Dodatkowo dużo owoców i warzyw wokoło nas.
Tylko 2 tygodnie, to co tam być za dieta?
Ja schudłam 6 kilogramów. 6 kilo przez 2 tygodnie. Myślicie, że to mało? Bo dla mnie to nie jest malo. I tym bardziej jak czytam dietę Dukana to padam jak czytam, że ktoś cieszy się, że przez miesiąc schudł 1-2 kilo. Miesiąc czasu? Oczywiście, w pewnym momencie, kiedy Twoja waga jest blisko tej odpowiedniej to chudniesz wolniej. Ja tak mam, i kolejne moje przejście we wrześniu 2011 roku przekonało mnie o tym, schudłam może 2 kilo podczas 2 tygodni. Ale miałam już moją wymarzoną wagę. Byłam chudsza. Czułam się znacznie lepiej ze sobą. Nie dość tego, zrozumiałam, że mogę być chuda. Nie chuda chorobliwe. Mam płaski brzuch! Przedtem myślałam, że to niemożliwe. Ile z nas tak myśli?
To jest możliwe!
Nie jedzenie słodyczy przez 2 tygodnie, czy to tak dużo? Po prostu jedź więcej owoców, jabłka, truskawki, pomarańcze (chociaż to modyfikacja diety dr Dąbrowskiej, Ona tylko wskazuje na owoce takie jak jabłka, ale jak można w czerwcu odmówić sobie truskawki?). Trzeba pić bardzo dużo wody. Chcesz schudnąć, musisz pić dużo wody, to najważniejsze!
Ja piłam wodę jak oglądałam filmy i seriale, kiedyś jadłam słodycze, zastąpiłam je wodą. Wierzcie mi, ja też kiedyś myślałam, że to niemożliwe. Ale tak nie jest.

Boisz się efektu jojo? Kto się nie boi. Tylko, że po pierwsze po diecie zmieniłam swoje myślenie o jedzeniu, wolę częściej zjeść same mięso i surówkę aniżeli dodać do tego ziemniaki. Więcej piję niż wcześniej. Mniej jem słodyczy. Mniej jem potraw tłustych. Unikam fast foodów.
Po diecie Wasze żołądki będą mniejsze, jak mój. Zmniejszył się. Nie muszę jeść tyle ile przedtem. Najadam się małymi porcjami i to nawet przejadam. Zaraz po tych 2 tygodniach to zawsze mam tak, że jeden posiłek starcza mi na 6 godzin. Przedtem musiałam jeść co 3 godziny. Czułam się wiecznie głodna.

I tak, ja też mam swoje słabości. Dlatego też postanowiłam, że 2 razy w roku będę przechodziła na tą dietę, ostatnio nawet uległa ona zmianie, modyfikacji bo pracowałam. Moja Mama obawiała się, że wykituje jak będę jadła tylko same warzywa i owoce, więc nie łączyłam potraw (czyli chleb, ale z warzywami; mięso ale bez ryżu, ziemniaków; jak ryż to owoce lub warzywa; bez słodyczy; dużo wody) i działało.
W 2012 roku miałam duży przyrost wagi, prawie wróciłam do tego co było w 2011. Ponieważ mieliśmy remont w mieszkaniu, zamieszkałam na 2 miesiące u wujostwa, jadłam okropnie, większość kasy poświęcałam na fast foody, bo obok był McDonald. I tak przez 2 miesiące przybyło mi z 4 kilogramy.
Załamałam się i we wrześniu 2012 roku przeszłam na dietę, właśnie tą opisaną wyżej, z modyfikacjami. Byłam sceptycznie przekonana co do tego, że uda mi się jak je mięso itp. Chciałam jak najszybciej schudnąć, ponieważ niektóre spodnie zaczęły się na mnie opinać. Zgroza. Przez 2 tygodnie moja waga wróciła do normy. Jestem dzięki temu szczęśliwa.
Schudnięcie pozwoliło mi wyjść z cienia. Naprawdę. Bardziej siebie polubiłam. Zauważyłam to co przedtem ogóle w sobie nie widziałam.

Warto jest przejść na dietę. Te 4 tygodnie w roku to nie dużo, a już jak spadną Wam te kilogramy, to naprawdę poczujecie się lepiej. Ja się poczułam.
Pamiętam, że po tych pierwszych 2 tygodniach, bo na początku nie czułam różnicy poszłam do restauracji. Oczywiście bardzo szybko się przejadłam, za duży posiłek, po tych moich maluteńkich. Ciągle sprawdzałam czy nie utyłam, łapałam się za brzuch i sprawdzałam. Łatwo wpaść w psychozę. Ja prawie codziennie się ważę, nie jest to dobre, ale dzięki temu czuję się lepiej, że bardziej się kontroluję. Teraz nie robię tego tak często, ale pierwszy rok to ciągły monitoring.
We wrześniu 2011 roku zapisałam się na aerobik i wtedy zobaczyłam, że ja naprawdę schudłam. To śmieszna historia, bo boksowałam się z niewidzialnym wrogiem i dodatkowo skakałam, nie wiem jak opisać te ćwiczenie, ale dostałam kolki i złapałam się za biodro. Zatrzymałam się bo poczułam się dziwnie, czułam moją kość na biodrze, dotykałam jej bez znacznego wysiłku. Tak po prostu. Wtedy zrozumiałam, że ja naprawdę mam płaski brzuch. Potem często właśnie tak to sprawdzałam.

Teraz może jest u mnie trochę gorzej, przestałam chodzić na ćwiczenia, brakuje mi ich. Przestałam ćwiczyć w domu, nie umiem się zmobilizować. Ale wiem, że umiem. I to najważniejsze.
Same ćwiczenia nie spowodują, że schudniecie. Niestety, ja ćwicząc miałam wręcz inne wrażenie.

Zresztą nawet się irytowałam, bo chodziłam na przełomie 2011/2012 roku przez 6 miesięcy na aerobik.
Może jakieś mięśnie stały się sprawniejsze, może coś mi gdzieś ubyło, może mój brzuch bardziej trzymał się w ryzach, ale... Pomimo tego, że trenowałam 2 razy w tygodniu, a jedne zajęcia to było same skakanie z różnymi wariacjami, to nie miałam kondycji. Zupełnie. Do mojej Babci na 4 piętro wchodziłam jak staruszka. Zipiąc okropnie.
Później poszłam – głównie z ciekawości – na vacu well, to jest bieżnia pod ciśnieniem. I tak przez miesiąc, 8 zajęć, nie straciłam w obwodzie nic. Ale kondycja mi się poprawiła. I to niesamowicie. Wchodziłam na te 4 piętro bez zadyszki, bardzo szybko, z takim: o, nie wiedziałam, że tak szybko jest te 4 piętro. Teraz mam powrót wrażenia: jak cholernie to jest wysoko? Wiem przez to, że muszę pójść na bieżnie, nie ma bata. Chcę mieć kondycję, ale niestety nie mam pracy.
Ostatnia moja praca była zmianowa, więc nie mogłam zapisać się na konkretne zajęcia.
Dla kogoś kto nie ma pracy wydawanie 70zł miesięcznie to dużo.

Jak tylko znajdę pracę ruszam na siłownię!

Życzę Wam abyście też przeszli na dietę i też cieszyli się własnym ciałem, jak ja :) to naprawdę nie jest trudne. Tylko nam się tak wydaje.

Pozdrawiam ;) 

środa, 23 stycznia 2013

Lakiery : Essence 62: Must Have i Cartice 430 Purplelized

Kto nie lubi sobie robić prezentów?
Ja to uwielbiam.
Coś robię z czego jestem zadowolona, to idę do drogerii i kupuję sobie coś miłego.
Tym razem padło na lakiery.
Odrodziła mi się na ich punkcie obsesja.

Oba lakiery kupiłam po przecenie:
Essence Multi Dimension w kolorze 62 Must-Have po 4,29zł
Catrice 430 Purplelized po 7,29zł
Małe obniżki, ale coś zaoszczędziłam. :)

wtorek, 22 stycznia 2013

Gry : Cesarz: Narodziny Państwa Środka

Jest tylko jedna taka gra, do której wracam na okrągło.
Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy w nią zagrałam, ale było to dawno.
I chociaż nie jestem dobra w gry strategiczne to i tak lubię się przy niej odprężyć.

To jest właśnie Cesarz: Narodziny Państwa Środka.
Prześlicznie zrobiona gra strategiczna w której buduje się od postaw miasto w Chinach.
Można wybrać sobie epokę, mapę na której chce się grać itp.




Tutaj macie trochę więcej informacji: 

Znowu zaczęłam wczoraj grać.^^

Macie może stare gry do których lubicie wracać?

sobota, 19 stycznia 2013

Toksyczne składniki w kosmetykach - SLS


Zawsze podchodzę do różnych rewelacji na temat szkodliwości różnych produktów ze sceptycyzmem.
Tak naprawdę to wszystko jest szkodliwe jak się przesadza.
Pamiętam jak mój Dziadek przed chyba 10 laty mówił mi, że pomidory szkodzą ludziom i nie powinno się ich jeść, nie wiem gdzie tak pisano, ale jak zwykle pisali, że naukowcy dowiedli itp. Potem wyszło na to, że nie pomidory a biała czekolada i tak mój Dziadek co roku opowiada mi co nowego w świecie różnych szkodliwych produktów.

Książka : Lee Child - Jednym Strzałem

Tak, to ta sama książka, na której podstawie nakręcono film z Tomem Cruisem.
Nie mam pojęcia czy pójdę na film albo czy w ogóle kiedy go obejrzę, bo nie lubię filmów z Cruisem. Uważam go za miernego aktora, jednej twarzy. Jedyny dobry film z nim to "Rain Man" i tyle. Było, minęło.

Książkę wzięłam z półki w bibliotece bo jednakże zaciekawiło mnie to "bycie poza prawem" które reklamuje film. A sama książka na okładce mówi nam "Jack Reacher, każdy mężczyzna chciałby wejść w jego skórę, a każda kobieta - posiąść...". Czu chcieliby?
Nie, nie chcieliby.
Jack Reacher jest nudną postacią.
Czytając tą książkę bardziej namęczyłam się z tym aby jej nie rzucić w ścianę. Nic się w niej nie dzieje. A przynajmniej jak dla mnie akcja jest bardzo wolna.
Rany, nawet Coben więcej jest ponad prawem aniżeli ten Reacher.
Czytając książkę chciałam kogoś niesamowitego a to jakiś przeciętniak po wojsku. Włóczykij. Motywy jego po prostu są idiotyczne.

Wypożyczyłam jeszcze jedną książkę o Reacherze, więc zobaczę czy się poprawi sytuacja, ale jak na razie mam nadzieje, że film jest 100 razy lepszy niż to coś. Chociaż Cruise tam jest, więc może być 100 razy gorszy.

P.S. Zamieściłam opcję "Follow by Email", jeśli ktoś z Was jest zainteresowany tym co piszę, to moim zdaniem najlepsza opcja to dostawać maile o nowym poście. Wygodne. I się czegoś nie ominie. :)

Film : Django

Wczoraj (18 stycznia 2013) byłam na maratonie filmów Tarantino, w tym była premiera jego nowego filmu "Django". 


Trudno mi jak na razie dojść do tego, czy to dobry film czy średni.
W pewnych momentach był Tarantinowski a pewnych w ogóle nie.
Nie przypomina już tak bardzo jego poprzednich filmów, ale nadal ma to coś co ja w nich lubię.
No i dawno się tak nie uśmiałam.
Co na pewno jest dużym plusem tego filmu, to aktorzy.
Są niesamowici.
Christopher Waltz jest cudowny, niesamowity. Wszystko mi się w nim podobało. Jego postać, to jak on gra. Wszystko.
Jamie Foxx tak samo. 
A już Leonardo DiCaprio jest... nie mam słów. Czysta perfekcja. Dla niego warto oglądać ten film od nowa i nowa. Ten facet po prostu jest niesamowity. I dowodzi to wszystkimi ostatnimi swoimi filmami. 

Gorąco polecam!
Żałuje, że do Oscarów nie jest nominowany Leonardo :( Naprawdę zasługuje na to.
10/10

czwartek, 17 stycznia 2013

Śniadanie


Nie wiem jak Wy, ale dla mnie śniadanie to najważniejszy posiłek w czasie dnia, jak i mój ulubiony moment. Pomimo tego, że jestem dużym śpiochem, normalnie lubię spać 9-10 godzin, to jednakowoż jak idę gdzieś na poranną godzinę lubię obudzić się wcześniej aby spożyć śniadanie.
To jest dla mnie rytuał już od 4 lat czy nawet więcej, muszę mieć czas na śniadanie, i zawsze jest to pół godziny. Ponieważ uwielbiam pić herbatę i czytać książkę albo gazetę podczas posiłku, potrzebuję więcej czasu.
Nie rozumiem ludzi którzy wolą więcej spać a potem nie zjeść śniadania. Nie umiem nawet sobie wyobrazić jak mogłabym wyjść z domu i nie zjeść śniadania.
Te pół godziny spędzane rano na jedzeniu, czytaniu i relaksowaniu się jest dla mnie bardzo ważne.
Takie zatrzymanie w biegu, tu szykuję się do wyjścia, ale na chwilę zatrzymuję się i czas zwalnia abym mogła zregenerować siły na cały dzień.

Pozdrawiam :)

środa, 16 stycznia 2013

KPOP : Kim JaeJoong - Mine



Jej... warto było czekać i to jak bardzo.
To jest jeden z najbardziej niesamowitych teledysków jakie obejrzałam przez ostatnich parę miesięcy.
Nawet nie wiem czy nie najlepszy.
Kostiumy, te zwolnienia, zwierzęta. Jestem zakochana.

Oglądałam to w totalnym zauroczeniu każdą sekundą, Jae jest niesamowity i znów tego dowiódł.
Tak się cieszę z tego powodu, ze względu na niego.

Będę musiała się jeszcze osłuchać z piosenką. Jak na razie jest dobra.
Ta chwila spokojnej muzyki - niesamowite.
Artysta który wie co robi.
Kocham to.

Warte wszystkiego.
Mam nadzieje, że zostanie to docenione w Korei.

Film : Życie Pi


W poniedziałek (14 stycznia 2013 roku) poszłam do kina na „Życie Pi”.
Pamiętam, że oglądając pierwszą zapowiedź miałam takie „wtf?!”. A potem zmieniłam zdanie, w miarę jak oglądałam tych zapowiedzi więcej. Dość, że sam teaser zrobił na mnie porażające wrażenie.

Dobra, tygrys? Kto może nie kochać tych zwierząt. Są przepiękne. Silne brutalne. Kocham koty. Kocham tygrysy. Tygrys w filmie, ja idę i to na 100%. Tak bym chciała wytarmosić takie duże zwierzę, uwielbiam w nich tą dzikość, tą moc, no wszystko. Uwielbiam jak zabijają. Po prostu ta są dla mnie zwierzęta najpiękniejsze na świecie.

wtorek, 15 stycznia 2013

Postanowienia na rok 2013

Każdy z nas chyba takie robi, co roku.
Pewnie też przeważająca większość z nas robi takie postanowienia a potem je wyrzuca na śmietnik.
Ja się jednak staram w jakiś sposób je wypełnić.
Początek roku miałam bardzo leniwy, sam start, tyle obietnic a nic mi się nie chciało.
Ale nadchodzą jakieś zmiany, jestem co raz bardziej energiczna.^^

W 2012 roku najważniejszym postanowieniem było: dostać pracę.
W tym roku jest tak samo.
Jak widać priorytety się nie zmieniają.
Miałam pracę, teraz jej nie mam, będę miała. Ciekawa jestem jak będę witać rok 2014 z pracą czy bez.
Jakiś postęp musi być.

KPOP : Teaser JaeJoonga

Ostatnio (10 stycznia 2013) wyszedł teaser do solowego albumu JaeJoonga z JYJ.


Jest niesamowity!
Wszystko mi się w nim podoba, a już najbardziej stroje, maski, dodatki, makijaż.
Wszystko co lubię jest w nim.
Mam nadzieje, że teledysk sam będzie równie mocny jak sam teaser.

Do JaeJoonga zawsze mam sentyment, nie jest teraz już tak dla mnie ważny jak był kiedyś, ale był moim pierwszym ulubieńcem z Kpopu. To od DBSK zaczęłam zabawę z kpopem i własnie ten gość najbardziej mi się spodobał, nie tylko z wyglądu (BTW teraz uważam jego blond włosy za okropne - "Baloons") ale też za barwę głosu. Jest niesamowita.

Z niecierpliwością czekam na cały teledysk, który ma wyjść 17 stycznia 2013 r. No i na cały album.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Film : Hobbit


Nie wiem jak podejść bez emocji do "Hobbita".
Byłam już na nim dwukrotnie, nie mogę się doczekać pójścia jeszcze raz.
Wszystko w nim uwielbiam. Po prostu wszystko.

Moje bycie obiektywnym kończy się na stwierdzeniu, że dłuży się, ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Przyjemnie się znika w świecie "Hobbita", śliczne krajobrazy, lokacje. Świetna gra aktorska. Muzyka, która przywołuje swoją melodią "Władcę Pierścieni" - moment kiedy wzruszam się. Początek filmu i czuję się jakby wróciła do domu po długiej podróży, do miejsca które znam.

Tym filmem nie da się nie zachwycać, jeśli nie byliście to dużo tracicie. 

Warto pójść nie tylko ze względu na krajobrazy, ale też na samych aktorów. Świetne krasnoludy, Bilbo grany przez Martina Freemana (mi znanego z "Sherlocka" z BBC i "Autostopem przez galaktykę") jest po prostu niesamowity. 



Najbardziej z krasnoludów spodobali mi się Fili i Kili, i tak ich wygląd miał z tym sporo do czynienia, ale też ich akcent. Moment ich przedstawienia uwielbiam. Kocham ich akcent. Aiden Turner który grał Kiliego pochodzi z Irlandii, oglądając z nim wywiady niekiedy w ogóle nie rozumiałam o co mu chodzi, ale i tak akcent ma niesamowity. Za to Dean O'Gorman czyli Fili z Nowej Zelandii, jeśli już Australia ma dziwny akcent to co dopiero Nowa Zelandia. To warto naprawdę usłyszeć!

Thorin jest grany przez Richarda Armitaga - kocham ten głęboki głos. Sama siebie nie rozumiem, uwielbiam w większości same ich głosy. :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Film : Sęp


W sobotę (12 stycznia 2013) poszłam z rodzinką na polski film "Sęp".

Trochę w prowadzenia w historię pójścia ;) :
Poszliśmy dość późno, bo o 21. Miałam zajęcia tego dnia o 8:30 do 18:30, wstałam o po 5. Spałam tylko 5 godzin. Jednakże nie było dobrego wcześniejszego seansu. Chciało mi się spać, ale czego się nie robi jak a) uwielbia się chodzić do kina, nawet więcej niż spanie b) Mama płaci. Dla osoby bezrobotnej jak ja, jak rodzina płaci to aż grzech nie pójść.

Widziałam w kinie zapowiedzi tego filmy chyba dwukrotnie. Za każdym razem miałam mieszane uczucia, z jednej strony zdjęcia wyglądały całkiem porządnie, muzyka też dobrze brzmiała, ale... Te ale zawsze u mnie przeważa, a jakie jest to ale? Michał Żebrowski i Paweł Małaszyński, nie trawię dwóch tych panów w ogóle. Cokolwiek by nie robili, dotąd żałuje, że właśnie Michał Żebrowski jest w "Ogniem i Mieczem". i nie chodzi mi o same granie - jak dla mnie jest dość sztywne - tyle o bycie amantem, nie jest on dla mnie nawet trochę pociągający. Czuję to samo co do Nicolasa Caga - jego też nie trawię. Z Pawłem Małaszyńskim mam to samo. Jak na razie nie miałam cudownego obudzenia z żadnym, więc... Nawet po tym filmie.

Dodatkowo fabuła jakoś mnie nie pociągała, policyjny film... Mamy policyjne seriale i one są bardzo dobre, bardzo. "Glinę" uważam za najlepszy serial polski jaki dotychczas powstał. Dorociński, Stuhr, Radziwiłowicz i można siadać i ucztować. Ale po kolei...

Emocje

Czemu emocje są tak ważne dla mnie?

Bo ja je uwielbiam. 
Nie lubię jak ludzie podchodzą do rzeczy obojętnie.
Ja lubię wpadać w nie. To jest jak skoczenie do głębokiego basenu, kiedy wpada się, to uczucie a potem jest się pod wodą. Te zanurzenie się w emocjach. Tak otaczały nas. Tak, lubię w nich pływać.

Ostatnio znalazłam dla siebie porównanie, jestem jak wulkan przed wybuchem. Może dla niektórych nie będzie to trafne porównanie, ale jak dla mnie opisuje one dobrze moją osobę. I emocje. Często właśnie kiedy jestem zła, zatykam ten wulkan jakimś korkiem, co oczywiście później się mści. 
Jednakże ja to lubię. Lubię wyrzucać z siebie tą lawę, nie wiem czemu jest we mnie tyle emocji i się kumulują. Przyzwyczaiłam się, że bardziej odczuwam to co do czego inni ludzie podchodzą z obojętnością.

Pomimo tych jednak emocji, negatywnych i pozytywnych, próbuje patrzeć na świat bardziej obiektywnie, realistycznie. I mogę z dumą napisać, że nawet mi się to udaje. Chociaż pewnie można uznać to za lekką schizofrenię, jak np. uwielbiam całym sercem jakąś piosenkę, ale zgadzam się z tym, że nie jest czymś wybitnym. Zauważyłam, że dużo ludzi nie umie spojrzeć z innego punktu widzenia na daną sprawę. W większości młodych ludzi, ale starszym też to się zdarza. Mi też ;)
Taką piosenkę kocham pomimo tych jej wad. Nie bronię jej przed krytyką, bo sama widzę te wady, tyle, że to nie zmienia mojej miłości do niej. Nie wiem czy to dobrze tłumaczę. Może to jest jakieś wariactwo. 

Nawet jak teraz piszę ten tekst to podchodzę do niego bardzo emocjonalnie. 
Widzę jednak, że pod względem składniowym - a przynajmniej tak sądzę - jest beznadziejny (przesadzam z tym beznadziejnym, to wyolbrzymienie). 
Składnia nie jest moją dobrą stroną, nigdy nie była. Cóż, jestem ułomna pod tym względem.
Wybaczcie mi, że możliwe, że niekiedy moje teksty będą miały beznadziejną składnię. Nie widzę zazwyczaj tego i nie wiem co zmieniać. Najważniejsze dla mnie jest abyśmy się zrozumieli. 

Emocje to podstawa w moim życiu, pchają mnie dalej. :)

Czemu blog, skąd taka nazwa i o czym będzie?

Pomysł aby założyć blog chodził mi po głowie już od dłuższego czasu.
Zawsze interesowała mnie ta forma uzewnętrzniania się, ale zawsze mnie coś powstrzymywało.
Myśl, że zacznę i przestanę. 
Zobaczymy jak to pójdzie. Nie obiecuje, że będę to ciągnąc przez miesiąc, 2-3 miesiące, rok i więcej. 
Nie jestem taką osobą, zaczynam coś i przestaje, niekiedy do tego wracam a niekiedy w ogóle.
Niekiedy coś powstaje u mnie w głowie pod wpływem chwili a później stwierdzam, że to zupełnie było nie potrzebne. Zobaczymy jak z tym będzie. Może w czasie uznam to za męczące, albo zbyt upierdliwe. ;)

Mam jednak nadzieje, że prowadzenie tego blogu będzie jakąś formą zabawy dla mnie.