czwartek, 22 stycznia 2015

Gra Tajemnic


Witajcie!

Wczoraj po raz kolejny poszłam do kina w tym miesiącu na najbardziej oczekiwany przeze mnie film od chyba listopada. Chyba właśnie wtedy się o nim dowiedziałam i pierwsze co wtedy widziałam to to, że premiera miała być jeszcze w grudniu. Na serio widziałam informacje, że wyjdzie w Polsce chyba jakoś 7 grudnia. Nawet wpisałam sobie do kalendarza. Dopiero później zauważyłam, że się myliłam i musiałam czekać kolejny miesiąc.
Nie oczekiwałam tego filmu ze względu na fabułę, bo trudno mi ją w ogóle oceniać. Za każdym razem Brytyjczycy przemilczają rolę Polaków w odszyfrowaniu Enigmy.I chociaż w filmie chyba z trzy raz słyszy się o Polsce, to tylko jako o ludziach którym udało się ją wykraść. Tyle. Dodatkowo nie czytałam żadnej publikacji dotyczącej całej sprawy z Enigmą. Teraz po tym filmie przeczytam, bo po prostu zaciekawił mnie ten temat. I to chyba duży plus tego filmu. I to, że gra tam Benedict Cumberbatch. Ja potrzebuję jego więcej! Chcę dowiedzieć się czy moja fascynacja nim jako aktorem ma dobre podłoże, czy po prostu gra on tak samo wszędzie. Muszę się tego dowiedzieć, więc pójdę na każdy film z nim aby się o tym przekonać.


O czym jest film?

Film opowiada o Alanie Turingu, jest zrealizowany na podstawie książki o nim. Genialny matematyk zostaje zatrudniony przez wywiad brytyjski aby rozszyfrować Enigmę. Ten kto nie wie co to Enigma niech wyszuka w googlach, bo jak dla mnie to podstawa.^^ Fabuła przeplata parę momentów z życia matematyka, jego dzieciństwo, jego pracę nad maszyną, która odkoduje Enigmę i w latach 50. kiedy został złapany na "stosunkach niestosownych", czytaj: homoseksualizmie. W latach 50. stosunki te były karane albo więzieniem albo chemiczną kastracją. 

Moja opinia

Od wczoraj wieczór wiele rzeczy sobie przemyślałam. Jest to pierwszy film w tym miesiącu i w tym roku, do którego nie mogę się przyczepić jeśli chodzi o aktorstwo, fabułę i inne filmowe rzeczy. Po prostu jestem pod dużym wrażeniem. W "Niezłomnym" miałam momenty dłużyzny itp., też lekkie sztuczności w graniu. Tutaj zupełnie tego nie ma.
Nie czytałam książki, tak więc nie wiedziałam zupełnie czego się spodziewać.
Jednakże wiem które momenty mi się nie podobały, chociaż nie zniechęcił mnie one do kupienia tego jak tylko wyjdzie na dvd.


I teraz trochę będzie spoilerów, jeśli w takim filmie możliwe jest zupełnie takie coś. To nie film akcji.

Co mnie raziło w tym filmie to głównie wypowiedzi o Bogu w tym filmie, nie wiem czy Turing sam tak paplał o Bogu jak Benedict w tym filmie. Mnie, jako katoliczkę to raziło. Po wygraniu wojny Turing w filmie mówi, że nie Bóg wygrał wojnę tylko my (jako ci za kulisami). Ogólnie zbędna wypowiedź, tylko wprowadza kontrowersje i powoduje w ludziach wierzących taki niesmak. Po co w ogóle było to w scenariuszu? Nie ma to żadnego znaczenia dla filmu, bo nie jest to film o walce ateisty z ludźmi wierzącymi. Ba, wydaje się wręcz, że nikt nie wierzy w tym filmie, więc po co się porusza tą sprawę. Podobne kwestie padają chyba dwa razy w filmie.
Uznałam, że taki był Turing a na szczęście jego nie muszę lubić aby uważać ten film za dobry.

Z drugiej strony znajduje się cała sprawa homoseksualizmu i czytając recenzje na iMDb doszło do mnie, że faktycznie, chociaż film zaczyna się od nacisku na konstruowanie maszyny do odkodowania Enigmy to w czasie jakoś to w ogóle się zaciera i skupia się na problemie orientacji seksualnej głównego bohatera. Sceny z dzieciństwa są niezręczne. Pokazują młodego chłopca, który jest totalnie dziwny - wręcz wydaje się lekko niepełnosprawny i rodzące się uczucie do kolegi. Te połączenie dla mnie pokazywało w złym świetle cały homoseksualizm głównego bohatera. Tak jakby to się łączyło ze sobą, jesteś dziwny to jesteś gejem. Jednakże rozumiem o co chodziło w tym wszystkim. Szkoda, że nie dowiadujemy się czemu Turing jest tak dziwny, co spowodowało u niego takie zachowanie. Bo chyba nie bycie gejem, czy twórca chce nam powiedzieć, że geje są dziwni z zasady?

Te przeskoczenie z wątku Enigmy na wątek homoseksualny jest w miarę gładkie, chociaż niezrozumiałe jest czemu to Turing później był sam. Nie miał rodziny? Może nie miał. Szkoda, że film tego w ogóle nie tłumaczy, ale czego ja tam oczekuję od filmów ;)

Benedict gra po prostu cudownie, końcowe sceny są przepiękne. Wszyscy aktorzy są po prostu wiarygodni w swoich postaciach, naprawdę wsiąka się w fabułę i śledzi każdy ruch. Pomimo tego co napisałam na górze nie czuję, że odebrało mi to największą frajdę jaką miałam w kinie od chyba paru ładnych miesięcy. Wyszłam z kina wzruszona. Napisy końcowe tłumaczące co się stało z Turingiem były dla mnie smutne. 
Szczerze nie wiedziałam, że kiedykolwiek było karalne bycie homoseksualistą. Tak, można uznać mnie za ignoranta, ale nie wiedziałam. Jedynie słyszałam o tym w USA. Uważam to za wielki bezsens i niesprawiedliwość. Czytanie, że Królowa Elżbieta jego ułaskawił było dla mnie obrazą, za co w ogóle tu ułaskawiać?

I przy tym filmie mogę napisać, że tak, jestem katolikiem. Wierzę w to co jest w Biblii napisane i tak uważam to za grzech, ale nigdy bym nikogo za to nie karała. Jest mi źle z tym, że żyli i żyją nadal ludzie którzy uważają, że zmianę czegoś można tylko spowodować wymuszeniem. I to nie dotyczy tylko nas, jako katolików, ale też drugą stronę.

Teraz tylko zaopatrzyć się w książkę i więcej informacji o Enigmie. :)

PS: Zastanawiam się czy jakoś oceniać filmy wg skali, ale jeszcze nie jestem pewna. Pod koniec miesiąca zrobię zestawienie jakie filmy w tym miesiącu zrobiły na mnie wrażenie jakie nie. Problem w tym, że jeśli mi się zwiastun nie podoba to nie idę do kina na niego. Omijam wszystko co mogłoby mi się nie spodobać, co powoduje, że moje oceny byłyby dość podobne. Ale spróbuję. :)


Tokyo Ghoul - manga i anime


Hej! :)

Jak dla mnie rok 2014r. należy do mangi Tokyo Ghoul, to było moje odkrycie poprzedniego roku, które zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Na jesieni pojawiło się też 1 sezon anime z którym mam duży kłopot, ale po kolei.

O czym jest Tokyo Ghoul?

Czasy współczesne, miasto Tokyo i jedynym dodatkiem do tego są ghoule, które na co dzień wyglądają jak ludzie, ale nocami chodzą i zjadają przechodniów. Państwo broni się przed nimi dzięki założonej komórce, która ma za zadanie zwalczać ghoule. Na tym tle poznajemy Kanekiego, studenta, który z zamiłowania jest bibliofilem. Kaneki przypadkowo wraz ze swoim kolegą wchodzi do jednej kafejki w której spotyka dziewczynę, która podziela jego miłość do jednego autora. Szybko jednak okazuje się, że ta dziewczyna nie tylko to lubi w Kanekim. Na jego oczach zamienia się w ghoula i tylko przypadek chroni Kaekiego przed zjedzeniem. W wyniku tego przypadku, jakim jest zmiażdżenie Rize (kobiety-ghoul) przez betonową część budynku nasz głowny bohater przeżywa. Jednak cudem i to po transplantacji części Rize w jego ciało. Co się stanie teraz z Kanekim? Jak będzie wyglądało jego życie? Na te pytania możemy znaleźć odpowiedź w mandze.

Opinia

Szczerze, uwielbiam tą mangę. Cała sceneria, rysunki bardzo gore. Ta atmosfera. Wszystko.
No może poza głównym bohaterem, ale to do czasu. Jedynym mankamentem jest zakończenie, bo w ogóle nie satysfakcjonuje. Podobno ma wyjść kolejna część, ale może to się znowu okazać plotką.
Chciałabym. Po przeczytaniu każdego rozdziału chce się jeszcze więcej. 
Nasz bohater zmienia się nie do poznania i to na duży plus.
Problemy bohaterów nie są za bardzo emo, a pytania które sobie zadają nie przytłaczają.
Sceny walki są jak dla mnie zbyt chaotyczne i niekiedy nie wiem kto gdzie jest i kto walczy, ale mam za to dużo scen niepatyczkujących się z krwią i obrywanymi głowami. Love it <3 
Fabuła jest po prostu intrygująca, jest masa pobocznych postaci o których chcesz wiedzieć jeszcze więcej. Każdy kto się pojawia wygląda super, tak, że Kaneki niekiedy w ogóle nie jest ważny. Za to cenię sobie tą mangę, Kaneki jest, ale życie toczy się dalej.

Świat przedstawiony w mandze jest mały, ogólnie mówi się tylko o dystryktach Tokyo. Tak jakby tylko Tokyo istniało na całym świecie. Dodatkowo po pierwszym tomie mangi nie uświadczy się (tu duże chyba, bo możliwe, że są momenty) jak reagują normalni ludzie na to, że po ulicy chodzą ghoule. I to jest jedyny minus całej serii jaki znalazłam. Po prostu autor przestał się tym przejmować, skupiamy uwagę tylko na ghoulach i na wydziale ich ścigania. Jednakże to aż tak nie razi moim zdaniem.

Ocena: 4/5 - odejmuje punkt za zakończenie, które po prostu jest jakby ucięciem fabuły. :(






Anime - uwaga mogą być spoilery! Sezon 1 i 2 odcinki sezonu 2.


Kiedy usłyszałam, że będzie anime na podstawie mangi to nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Uwielbiana manga dostaje ekranizację. Teraz zobaczę wszystko to co oglądam tylko poruszające się.

Jakie było moje rozczarowanie, kiedy się okazało, że zamiast jatki gore dostaliśmy lukrowane anime, które nic nie ma z atmosfery mangi?!
Mówiłam sobie tylko jedno, to pierwszy odcinek, może potem będzie lepiej.
Jednak nie było.

Zupełnie nie rozumiem czemu autorzy postanowili pokolorować wszystko w tak jaskrawe kolory. Wszystko jest fioletowe lub różowe, kagune - broń ghouli jest czerwona. Wygląda to cool, ale zabiera całą atmosferę gore. Cały horror sytuacji zostaje nam odebrany. Po chwili mamy już spokojne życie Kanekiego. 
Wszystko jest za piękne, za idealne.
I chociaż fabuła 1 sezonu idzie w miarę zgodnie z mangą, to już 2 sezon (z tego co zauważyłam po 2 odcinkach) odwrócił się od mangi prawie, że zupełnie. A na pewno wątek Kanekiego. W tym momencie po prostu siedzę i zastanawiam się o co chodzi Kanekiemu, kiedy w mandze wszystko było spójne. Tu w anime też nic nie tłumaczą, po prostu dają. Pojawia się Owl, popatrzcie sobie na niego, ale nie przedstawcie ani nie pokażcie o co chodzi z nim. Mój brat musiał mnie zapytać kim jest ta Sowa o której gadają bo ani razu nikt tak go nie nazwał podczas walki!!!!
Czy autorzy chcą zmienić zakończenie fabuły bo wiedzą jaka jest beznadziejna?
Szczerze, w tym momencie Kaneki mi się nie podoba. Po prostu nie jest to spójny charakter, cokolwiek nim kieruje to więcej fajności miał w mandze, gdzie szedł za tym co sam uznawał za słuszne. 

I te kolory!

Walka z Ayato po prostu była za krótka, nic nie pokazała z nowych możliwości naszego bohatera. Nic. Takie rozczarowanie. 

Muzyka do anime mnie nie porywa, w ogóle jej nie pamiętam. Jeden soundtrack jest fajny, opening wymiata na całego. I za to bardzo sobie cenię anime, ale ten drugi opening jest żałosny.
Zastanawiam się nad porzuceniem oglądania tego czegoś, chociaż to jedno z anime, które oglądam z bratem, więc może zrobię ten wyjątek dla niego.

Ocena: 3/5





Pomimo mojej niechęci do kolorów nie mogę napisać, że animacja jest brzydka. Jest śliczna i naprawdę miła do oglądania. Ghoule dobrze się poruszają. Fabuła też w miarę jakoś idzie. 1 sezon jak dla mnie był identyczny z mangą i chociaż zabrakło atmosfery to jednak nie mogę się przyczepić do tego. Postać Kanekiego jak na razie jest na minusie, ale reszta jest identyczna z mangą. Stąd ta punktacja. Brak atmosfery to dla mnie największy minus.

Podsumowanie

Jeśli lubisz sceny gore: czytaj mangę, nawet nie patrz na anime! Wysłuchaj opening i na tym zakończ.
Jeśli nie lubisz scen gore: oglądaj anime, jest bardzo dużo cenzury, więc dla delikatnych ludzi jest to idealne anime.

Tokyo Ghoul w Polsce!


Hej! :)

Wczoraj miło zaskoczyła mnie wiadomość o tym, że w kwietniu dzięki wydawnictwu Waneko będziemy mogli zakupić 1 tom mangi Tokyo Ghoul! To wielka gratka dla fanów, czyli dla mnie.
Jestem podekscytowania i mam czego wyczekiwać. :)
Tym bardziej, że manga się zakończyła i ma 14 tomów. Czyli nie kolejny tasiemiec do kupowania :D
Bo ja to głównie kupuję tasiemce. LOL Jak to w ogóle brzmi ;)